Mkundi to wioska położona 15 kilometrów od Morogoro, gdzie znajduje się 40 hektarowa farma. Od kilku lat miejsce przygotowywane jest przez stowarzyszenie Mehayo, do tego by stało się pierwszą wspólnotą osób niepełnosprawnych w Tanzanii. Niepełnosprawna młodzież będzie tam mieszkać, pracować i generować zysk. Inicjatywę porównać można do camphilli – miejsc rozsianych po Europie, gdzie osoby niepełnosprawne intelektualnie tworzą wspólnoty.
Zdj. LG. Farma w Mkundi.
Farma należy do Mehayo – centrum, w którym obecnie mieszka 48 dzieci i młodych ludzi. Mehayo znajduje się zaledwie 5 km od centrum Morogoro. Jednak dla prezeski organizacji Lindy Ngido priorytetem jest rozwój i przeniesienie się wraz z młodzieżą do małej wioski, która boryka się z brakiem wody w porze suchej.
„Obecnie mamy wiele młodych ludzi, którzy są już dorośli i nie mają rodziców. Dlatego Mehayo jest dla nich domem. Jeśli zatem będziemy mieć takie miejsce jak ta farma, będą mogli tam żyć niezależnie. Będą robić rzeczy, których się nauczyli tutaj i generować zysk. Pomożemy im wykorzystać farmę tak, jak będą tego chcieli” – mówi 60-letnia Afrykanka.
Kury dla zysku
Kilka razy w miesiącu dzieci i młodzież mieszkająca w Mehayo udaje się wielką, niebieską ciężarówką do wioski Mkundi. W sierpniu 2009 rozpoczęto tam budowę nowego kurnika. Linda Ngido hodowlę drobiu zaczęła na początku zeszłego roku, dzięki grantowi uzyskanemu ze Stanów Zjednoczonych. Organizacja otrzymała kapitał na zakup zwierząt, inkubatora i budowę dodatkowych pomieszczeń.
“Jeśli skończymy budowę tego kurnika, to zamieszka tam 5,6 osób. Będą oni pracować przy kurach oraz w ogrodzie warzywnym” – mówi Ngido.
Za sucho
Największym wyzwaniem jest jednak brak wody w porze suchej. Na farmie posadzono drzewa bananowe, pomarańczowe, ananasy, papaję i mango. Z założenia mają być sprzedawane na lokalnym targu i generować zysk dla organizacji. Jednak potrzebują codziennego podlewania.
“Bardzo trudno jest obecnie żyć na farmie, ponieważ w tym miejscu nie ma wystarczających zasobów wody. Zdecydowanie łatwiej jest tu żyć w porze deszczowej. Teraz musimy jeździć do miasta po wodę. Przywozimy ją ciężarówką w kontenerach. Ale nie mamy codziennych dostaw” – przyznaje Johana Saubuche, wolontariusz organizacji.
Na farmie, dzięki funduszom z Irlandii wybudowano studnię. Jednak woda, która się z niej wydobywa jest słona, więc niezdatna do podlewania roślin. Mehayo się jednak nie poddaje.
„Teraz tworzymy mały, sztuczny zalew. Kiedy pada deszcz, zbiornik się napełnia. Jednak woda nie utrzymuje się tam długo, jedynie kilka miesięcy. W tym roku woda pojawiła się w lutym i teraz już praktycznie nic nie zostało. Wynika to z tego, że w tym roku było bardzo mało deszczu. Ale teraz zaczęliśmy kopać głębiej” – przyznaje prezeska organizacji.
Niepełnosprawni w Tanzanii
Mehayo powstało w 1995 roku na przedmieściach morogoro. Do dnia dzisiejszego tanzański rząd nie opracował strategi zatrudniania osób niepełnosprawnych intelektualnie, tak by mogli żyć niezależnie. Mehayo, jako organizacja pozarządowa, opracowało własny system warsztatów terapii zajęciowej. Osoby niepełnosprawne intelektualnie pracują w grupach przy różnych typach działań. Zawsze obok nich znajduje się osoba, która ich wspiera. Dla Mehayo priorytet stanowi rolnictwo i ogrodnictwo. Umiejętności zdobyte w centrum zostaną wykorzystane w przyszłości na farmie.
Dodatkowym krokiem na drodze rozwoju farmy był pomysł zaproponowany przez stażystę Salomona Chazuka: zasiew 5-tysięcy drzew. “Kiedy usłyszałem o projekcie farmy pomyślałem, że przydadzą się tam nowe drzewa. Będzie to dobre dla środowiska, ale także świetny warsztat dla dzieci i młodzieży z Mehayo. Najpierw zrobiliśmy worki, do których wsypywaliśmy nasiona i glebę. Potem młodzi podlewali rośliny w tzw. plastikowych doniczkach. To uczy ich odpowiedzialności, pracy w zespole, rozwija zdolności motoryczne. Po kilku miesiącach, gdy z nasion wyrosły szczepy drzew zasadziliśmy je na farmie”.
Zdj. LG. System sadzenia drzew w Mehayo.
Drzewa te będą w Mkundi kolejnymi roślinami, które potrzebują wody. Mehayo poszukuje sponsora do swojego projekt, głównie grantodawcy zagranicznego. Jednak na tym nie poprzestaje.
„Musimy zacząć tam żyć. Jeśli cały czas będziemy mówić, że jest to niemożliwe, trudne, nie możemy tam żyć, to nigdy tam nie zamieszkamy. Ale jeżeli ktoś tam w końcu zamieszka, to znajdziemy sposób jak tam funkcjonować” – kończy Linda Ngido.
Tekst: IF, Zdjęcia: Lisa Gogolin
Więcej (kliknij na zdjęcie):
![]() |
| Farma Mkundi |



Pingback: Powodzie w Tanzanii « tanzania.ARTbrut.pl
Pingback: Betlejem w Afryce Wschodniej « tanzania.ARTbrut.pl